Noc z Wertyńskim

Występują:Olena Leonenko


OLENA LEONENKO
- narracja, śpiew
Marek Walawender - gitara

oprawa literacka - Janusz Głowacki
opieka artystyczna - Gustaw Holoubek
opracowanie muzyczne - Marek Walawender
premiera – 6.11.2004, Teatr Ateneum, Warszawa

Olena Leonenko, od lat zafascynowana romansem rosyjskim, stworzyła jeden z najbardziej oryginalnych spektakli muzycznych. Olena śpiewa i opowiada, cytuje fragmenty listów i pamiętnika. Śpiewając szlagiery, które przetrwały wszystkie mody, przywołuje na scenę teatru Ateneum postać legendarnego rosyjskiego barda. Śladami Wertyńskiego podróżujemy z Petersburga do Paryża, z Nowego Jorku do Szanghaju. Spotykamy Marlenę Dietrich i Chaplina, Józefa Piłsudskiego i Józefa Stalina. Przygląda się w tym spektaklu pierwsza połowa wieku dwudziestego. Jest w nim rewolucja i emigracja, miłość i żart, rozpacz i ironia, wielkie sukcesy Ii wielkie upokorzenia.

 

Fragmenty recenzji:

Olena śpiewa Wertyńskiego. I śpiewa bardzo pięknie, bo temu wytwornemu dżentelmenowi dodaje delikatności, która jest matką czułości
/Gustaw Holoubek/

***
Jak się chce kogoś pochwalić, pisze się, że to „polski Beckett“, „polska Bridget Jones“ albo „polska Edith Piaf“. To nie działa w drugą stronę. Zjawisko Olena Leonenko nie wymaga żadnych podpórek. Ktoś taki pojawia się raz na wiele lat. Olena śpiewa czasem po polsku, czasem po rosyjsku. To nie ma większego znaczenia, bo tak naprawdę śpiewa w języku uniwerslanym, który nazywa sie  „uczucie“. To język zrozumiały i w Paryżu, i w Warszawie. W Nowym Jorku i w Moskiwe.
/Janusz Głowacki, Pani/

 

***
(...) Cała jak nie z tej epoki, a jej spektakl przypomina oglądanie starych fotografii. W świecie, który pędzi w zupełnie inna stronę, taka sentymentalna podróż ma wielka wartość. Występy Oleny Leonenko są wyjątkiem w polskim świecie artystycznym (...).
/Roman Pawłowski, Gazeta Wyborcza/

 

***
Leonenko śpiewa pieśni o szczęśliwiej i nieszczęśliwej miłości, o spełnieniu i niespełnieniu, o tęsknotach, pragnieniach i pożądaniach, co przy jej rozwibrowanej kobiecości nabiera dodatkowego smaku.
/Gentleman/

 

***
"Czarny pierrot jest kobietą"
Pomysł na recital prosty, a powstał fascynujący spektakl. Przed widzami stoi bowiem artystka, która tak jak jej bohater jednym gestem swoich pięknych dłoni potrafi dopisać nowe znaczenia do tekstu. W staroświeckich romansach odnajduje dawną rosyjską elegancję, a przede wszystkim życiową tragedię ich narratora. (...) Nie przestając być współczesną kobietą, utożsamia się z Wertyńskim i przedstawia widzom jego życiowy dramat.
/Jacek Marczyński, Rzeczpospolita/